Małżeństwo jest chyba najdziwniejszym i najpiękniejszym z dzieł Bożych. Jedność dwojga, znak świętości Trójjedynego Boga obecny we wspólnocie dwojga grzeszników. Jak można się nie zafascynować tym cudem?
Gdyby mnie ktoś zapytał, jak scharakteryzować tę książkę, do końca nie wiedziałbym, co odpowiedzieć. Zbiera moje doświadczenie pracy z małżeństwami różnych środowisk, moją wiedzę na temat ludzkiej seksualności i moralności ludzkiego postępowania. W tym sensie jest pewnym kompendium wiedzy, która może pomóc niejednemu małżeństwu wybrnąć z kłopotów albo – co bym nawet wolał – przed tymi kłopotami się ustrzec. Może to być pomoc zarówno dla małżonków w kryzysie, jak i w rozkwicie. Ufam, że wiele mogą na niej skorzystać narzeczeni, którzy pragną stworzyć chrześcijańską rodzinę. To niełatwe zadanie.
Bo rzeczywiście jest to cud! Kochać całym sobą, do końca i na zawsze! Dzisiaj mało kto tak żyje, mało kto w taką miłość wierzy. A jednocześnie, za taką miłością tęsknimy, takiej miłości szukamy. Odnaleźć jednak możemy tylko jej nasiona – wyhodować ją i pielęgnować, by przynosiła owoce, musimy sami.
Chcę Was zaprosić do przebycia razem ze mną drogi przez niesamowity, fascynujący świat labiryntu małżeńskiej miłości. Bo małżeństwo jest rzeczywiście labiryntem, w którym plączą się ze sobą ludzkie tęsknoty i pragnienia, ścieżki dwojga, którzy nieustannie starają się być jednością. Zapytasz: „A co ksiądz może wiedzieć o małżeństwie?”. Przeczytaj (można zdobyć wersję e-book)…
PRAWDZIWI SZCZĘŚCIARZE😊 (Recenzja Eweliny Konings)
Czy można tak po prostu i zwyczajnie być dziś, a nie tylko bywać, szczęśliwym w małżeństwie? Jak to zrobić? Gdzie szukać i gdzie wciąż na nowo znajdywać? Czy możliwe jest spełnienie się kobiety jako kobiety i mężczyzny jako mężczyzny na wspólnej drodze życia małżeńskiego i rodzinnego w labiryncie ludzkich spraw? W jaki sposób odkryć i żyć bogactwem darów wypływających z sakramentu małżeństwa, tak by mąż i żona mogli razem twórczo i świadomie „tu” i „teraz” uczestniczyć w ich niepowtarzalnej i nie do podrobienia historii zbawienia? Jak zaprosić, ugościć i pozwolić na dobre zadomowić się Bogu Stwórcy i Zbawcy we wspólnym życiu małżeńsko-rodzinnym? Jak docenić i pielęgnować zwyczajną-niezwyczajną małżeńską i rodzinną codzienność? Jak wyostrzyć oczy serca, by miłość, dobroć, czułość i odpowiedzialność w stwarzanej każdego dnia wspólnocie, mogły grać pierwsze skrzypce w kwartecie życia małżeńskiego? Jak otworzyć się i trwać w otwartości na nowe życie? W jaki sposób przeżywać dar rodzicielstwa, trud niepłodności i ból po utracie dziecka?
To tylko niektóre z ważnych pytań, które stawia czytelnikowi Piotr Kieniewicz MIC w swojej książce pt. “Labirynt małżeński”. W książce, która, moim zdaniem, bardziej pretenduje do nazwania jej mapą drogową w labiryncie życia małżonków niż kompendium wiedzy na temat małżeństwa. Dlaczego? Otóż książka ta pokazuje sprawdzone już drogi dochodzenia żony i męża do celów ich wspólnej podróży, podpowiadając im delikatnie a jednocześnie stanowczo co robić w przyjemnościach i trudnościach małżeńskiego „podróżowania”.
Autor posługuje się w sześciu częściach swojej książki ciepłym ludzkim językiem, w którym nie brakuje dozy dobrego humoru. Najpierw definiuje pojęcia, szczególnie takie jak „jedność dwojga”, która kiełkuje w dobrze przeżytym narzeczeństwie a rozkwita i daje życie w małżeństwie i rodzinie, by następnie móc naszkicować realną wizję miłości małżeńskiej w perspektywie wiary chrześcijańskiej, która ma być ludzka, pełna, wierna, wyłączna i w naturalnej konsekwencji płodna. Najwięcej jednak czasu poświęca autor dialogowi miłości w małżeństwie, który razem z czułością, wiernością i odpowiedzialnością stanowi jeden z podstawowych fundamentów pielęgnowania pięknego ogrodu życia męża i żony i ich rodziny.
Książka ta, może być czytana zgodnie z pierwotnym zamysłem jej autora, czyli od początku do końca, ale też można ją czytać, wybierając interesujące czytelnika zagadnienia, bowiem w każdej jej części przyświeca ta sama prawda o człowieku, który pragnie kochać i być kochanym, który potrafi tworzyć wspólnotę życia z drugim człowiekiem i z Bogiem; który, kiedy pozwoli prowadzić się Miłości i miłości, ma bardzo dużą szansę przejść zwycięsko przez labirynt małżeński ze swoim mężem/żoną i z Bogiem.
Piotr Kieniewicz MIC zwraca swoim czytelnikom baczną uwagę narzeczonym i małżonkom na konieczność dawania sobie czasu, na dostrzeganie ważności codziennej rutyny i spontaniczności w życiu małżeńsko-rodzinnym, na byciu razem we wszystkim (w kuchni, w pokoju gościnnym, w sypialni, w kościele, w błahych i dużych sprawach), na ważności werbalnej i niewerbalnej komunikacji oraz pielęgnowaniu przyjaźni pomiędzy małżonkami, a także pomiędzy rodzicami i ich dziećmi. Autor odważnie a zarazem delikatnie podejmuje zarówno radosne jak i bolesne aspekty intymnej płaszczyzny życia małżeńskiego takich jak np. sprawa wzajemnych potrzeb i pragnień kobiety i mężczyzny, aspekt pożądania, ważność współżycia małżeńskiego, dramat pornografii w związku oraz zdrady małżeńskiej i wiele innych.
„Labirynt małżeński” stanowi jednocześnie syntezę i symbiozę rzetelnej wiedzy autora na temat moralności i sakramentalności życia chrześcijańskiego, jego bogatego doświadczenia duszpasterskiego i ogromnego zachwytu nad dynamiczną, piękną, ubogacającą a jednocześnie kruchą rzeczywistością trudu codzienności życia małżeńskiego-rodzinnego.
Książka ta jest niewątpliwie przeznaczona zarówno do osobistej lektury dla narzeczonych, przygotowujących się do fascynującej, choć nie zawsze łatwej drogi życia małżeńskiego, jak i dla początkujących, średnio-zaawansowanych i bardzo mocno zaawansowanych osób w labiryncie małżeńsko-rodzinnym. Serdecznie polecam ten niezbędnik małżeński także osobom świeckim i duchownym, zarówno odpowiedzialnym za przygotowanie młodych do sakramentu małżeństwa, jak i za duszpasterstwo rodzin, gdyż będą mogli znaleźć w niej dobrą praktyczną pomoc!
Ewelina Konings
żona, mama, teolog, pedagog specjalny, nauczyciel i katecheta w j.niderlandzkim i polskim, dyrektor polskiej szkoły, pracownik duszpasterstwa akademickiego (prowadząca m.in. międzynarodowe kursy przedmałżeńskie) przy Katolickim Uniwersytecie w Leuven w Belgii.
Recenzja Marty Mital
Małżeństwo w wersji chrześcijańskiej to totalny hardcore. Człowiek decyduje się na wierność i miłość w stosunku do drugiego człowieka i to bez gwiazdek i podpunktów, wyjść ewakuacyjnych, na całe życie. Taka decyzja o zawarciu związku małżeńskiego wydaje się totalnie bez sensu, niemożliwa do spełnienia, bezsensowna. Ci, którzy mimo wszystko podejmują to ryzyko, powinni wiedzieć, że choć po ludzku ich decyzja jest szalona, w wymiarze Boskim, poprzez moc sakramentu, jest możliwa do zrealizowania.
Wszystkim poszukującym informacji o małżeństwie katolickim polecam książkę Piotra Kieniewicza MIC Małżeński Labirynt. Jest to podróż od pierwszych fascynacji, „chodzenia ze sobą”, poprzez okres narzeczeństwa, po zawarcie małżeństwa i (uwaga!) konsekwencje takiego kroku.
A konsekwencji jest sporo, chociażby tych wynikających z Humane vitae, a także z codzienności, pewnych rytuałów, przyzwyczajeń, tworzenia wspólnoty dwojga. Autor dotyka także kwestii seksualności, płodności, rodzicielstwa, niepłodności, wychowywania dzieci. Jest to więc kompleksowa opowieść o małżeństwie.
Ktoś powie – Co ksiądz, zakonnik może wiedzieć o małżeństwie, przecież żyje w celibacie, żyje zupełnie innym życiem? – Ja kiedyś miałam również wiele podobnych dylematów. Znam jednak wielu księży i zakonników a także siostry zakonne. Rozmawiam z nimi, z kilkoma zakonnikami się przyjaźnię. Zawsze mnie zdumiewa, jak wiele wiedzą o świecie, o problemach wychowawczych, rodzinnych, małżeńskich. Oni czasem się uśmiechają i mówią: Ja przecież też mam rodzinę, mam rodzeństwo – interesuję się ich życiem a na dodatek sporo dowiaduję się, wysłuchuję w konfesjonale.
Polecam tak tym przygotowującym się do sakramentu małżeństwa, jak i samym małżonkom – zawsze warto dbać o sakrament.
Marta Mital
Recenzja Magdaleny Urbańskiej
Małżeński labirynt to kolejna publikacja Wydawnictwa PROMIC, która mnie zaskoczyła…
Zazwyczaj nie lubię czytać książek o małżeństwie, które napisali księża. Nie dlatego, że o małżeństwie nic nie wiedzą – mam wrażenie, że wielu wie bardzo dużo. Myślę, że głównie dlatego, iż książki napisane przez świeckich pisane są prostszym i bardziej „ludzkim” językiem. Ks. Piotr Kieniewicz MIC zaskoczył mnie mocno i pokazał, że można nie tylko o małżeństwie wiedzieć, mówić wprost i tak, że chce się to czytać, ale również tym małżeństwem żyć – mimo, że wybrało się inny stan.
Autor jest bioetykiem, gdy zobaczyłam stopień naukowy przed jego nazwiskiem (dr hab.) spodziewam się lektury trudnej. Tak jednak nie było. Mimo, że porusza wiele tematów ważnych i trudnych, opisane są przez człowieka nie oderwanego od codzienności życia. Myślę, że zasługą tego może być m.in. to, że pracował z małżeństwami w Licheniu. Choć niewątpliwie świadczy to o wielkim sercu, otwartym umyśle i patrzeniu przede wszystkim na drugiego człowieka – o czym przekonywałam się nieustannie podczas lektury.
Często rozmawiam z ludźmi o wartości chrześcijańskiego małżeństwa. Lubię rozmawiać o nim z moją niewierzącą koleżanką, która twierdzi, że logiczne argumenty potrafią złamać jej niewiarę. Gdy opowiadałam jej o tym co czytam, stwierdziła, że sięgnie po Małżeński labirynt mimo swoich kościelnych antypatii – czuję, że nie zawiedzie się ani trochę…
Ks. Piotr Kieniewicz MIC zaczyna wprowadzać nas w małżeńską codzienność od zdefiniowania podstawowych pojęć i odwołania się do encykliki Humanae vitae. Szczerze mówiąc pierwszy raz czuję, że rozumiem… Czytałam już kilka innych odniesień do tej encykliki i zawsze miałam wrażenie, że albo nijak ma się to do mojego życia małżeńskiego albo napisane jest tak, że nadal nic nie rozumiem, bądź stawia się mnie w roli kobiety – inkubatora. Można jednak mówić i tłumaczyć inaczej – tak, że pojawiają się nie tylko wspomniane już logiczne argumenty, ale także głębokie przeświadczenie, że Humanae vitae niczego mi nie zabiera – wręcz przeciwnie.
Dalsza część książki była dla mnie…ekscytująca! Tak, opowieść o małżeńskim dialogu, w którym autor mówi o mowie ciała, zrozumieniu drugiej strony, szukaniu kompromisu i zamykaniu się fochem. Niezwykłe były dla mnie przykłady domowych rytuałów i choćby wytłumaczenie tego jaką wartość ma obrączka (którą założyłam ponownie po tej lekturze!).
Ksiądz podejmuje trudne tematy małżeńskich finansów, różnic między kobietą i mężczyzną czy poszanowania kobiecych „gorszych” dni. Można zrozumieć PMS? Autor udowadnia, że można!
Wspólna modlitwa, pragnienia i potrzeby, różnice między seksem a współżyciem, pornografia – tematy, o których trudno mówić ze smakiem, a jednocześnie jasno i subtelnie. Autorowi bez wątpienia się to udało.
Wspólnota małżeńska nie jest dziełem przypadku, nie jest czymś, co się „uda albo nie uda”, w zależności od tego, czy zgrają się charaktery i indywidualne upodobania. Jest natomiast owocem ciężkiej pracy, która tak naprawdę zaczyna się od rezygnacji z nieustannej autopromocji na rzecz budowania wspólnoty. Wbrew pozorom nie chodzi o fatalistyczne porzucenie pięknych ideałów i zgodę na szarą, smutną i pozbawioną perspektyw koegzystencję, ale na wejście całym sercem w komunię z drugim człowiekiem, by wspólnie stworzyć nowe, wspaniałe dzieło.
Str. 90
Nie ukrywam, że dla mnie najbardziej wartościowe były jednak dwa ostatnie rozdziały – o rodzicielstwie i niepłodności. Od płodności, po wychowanie i odejście dziecka z domu – również odejście związane z jego śmiercią. Dla mnie są to tematy trudne, o których chętnie słucham bądź czytam, jeśli ktoś potrafi mówić o nich tak, bym nie czuła się oceniona z góry. Tutaj oceniona się nie czułam, choć były takie momenty, że byłam lekturą mocno dotknięta.
Cieszę się, że trafiłam na tę książkę – uważam, że powinna być lekturą obowiązkową na kursach przedmałżeńskich i chętnie będę polecać ją znajomym małżeństwom. Idealny prezent dla nowożeńców!
Magdalena Urbańska
Recenzja Iwony Daniel
[…]
Małżeństwo to nie słodki lukier, ale czasem i gorzka czekolada, która nie każdemu smakuje.
Kobieta i mężczyzna są partnerami. Jeśli są tak zwaną dobraną parą, to świetnie się uzupełniają. Ich odmienność kobiecej i męskiej osobowości, charakterów i sposobów działania oraz reagowania, pozwala stworzyć prawdziwą domową twierdzę. Żeby jednak dojść do takiej twierdzy trzeba włożyć ogromną osobistą pracę, bowiem odmienność to również niezliczone problemy większe i mniejsze.
Nazwanie małżeństwa miejscem, gdzie drogi błądzą, mylą, ale na pewno prowadzą do właściwego celu jest świetnym porównaniem takiej wspólnej wędrówki przez życie.
Autor prowadzi nas przez ten labirynt z wielkim wyczuciem. Podpowiada tak oczywiste rzeczy, że w pewnym momencie, podczas czytania, myślimy „tyle razy to słyszałam/em”. Właśnie słyszymy, ale nie słuchamy, nie wdrażamy w życie.
Rozpoczynamy oczywiście od samego momentu poznania się dwojga ludzi, analizujemy okres zauroczenia, zakochania, narzeczeństwa, zachowanie młodych, niepokornych, niecierpliwych. Dochodzimy do ślubu, pierwszych kłopotów, aż natrafiamy na poważniejsze problemy i w końcu to, co spędza sen z powiek wielu małżonkom – kryzys. Prędzej czy później każdemu się przytrafia. Może nie jest nazwany, może nie tak odbierany, jak te u znajomych małżeństw, ale on na pewno przychodzi. Wynika z różnic, z codzienności, z odmiennego podejścia do życia, sposobów wychowania dzieci, reakcji na niepowodzenia. A kiedy już nadejdzie trudny czas, co robić? Na pewno nie uciekać.
W tej książce znajdziemy wspaniałe cytaty z Biblii, ale i często humorystyczne odniesienia, przykłady czy powiedzenia, jak choćby ten poniższy:
(…) Mózg mężczyzny składa się z niezliczonej liczby pudełek. Wśród nich jest pudełko szczególne z napisem „nic”. Owo pudełko nicości jest ulubionym pudełkiem chyba każdego mężczyzny. Gdy tylko to jest możliwe, wchodzi do środka i oddaje się błogiemu „nicnierobieniu”. To oczywiście niejedną niewiastę doprowadza do furii….(…)
Mamy oczywiście omówienie kwestii wiary w życiu małżeńskim. Przeanalizujemy szansę na powodzenie w związkach ludzi o różnej wierze i światopoglądzie. Jest o zdradzie, małżeńskiej wspólnocie, również i tej majtkowej, o pracy zawodowej, pieniądzach, nawet o gotowaniu. O sferze seksualnej i antykoncepcji, o fochu i dobrej kłótni, o wychowaniu dzieci i obecności Boga w rodzinie.
(…)…Trzeba „tylko”, by małżonkowie zaprosiwszy Boga do swojej rodziny w chwili zaślubin, nie wyrzucili Go z niej, wychodząc z kościoła…(…)
Pamiętajmy, że słynne zakończenie wielu bajek „żyli długo i szczęśliwie”, nie sprawdza się dokładnie w prawdziwym życiu. Nie zawsze jest długo, a znacznie rzadziej jest szczęśliwie…Na to, czy będzie długo nie mamy skutecznego wpływu, natomiast na to, czy stanie się „szczęśliwie”, mamy największy wpływ. Możemy zrobić wszystko, by tak właśnie spędzić życie; pięknie i szczęśliwie, wspólnie i z miłością.
Nigdy nie poddawajmy się bez walki, bez troski o coś, co jest najważniejsze w naszym życiu. Starajmy się, próbujmy, poprawiajmy, pracujmy, dbajmy o ten najdelikatniejszy kwiat, jakim jest miłość, małżeństwo, wspólne życie, wybrane przecież świadomie i z odpowiedzialnością. Warto, bo może przepięknie zakwitnąć i dać cudowny urok naszemu życiu. A w tych staraniach z pewnością wielkim wsparciem i kwintesencją mądrości życiowej będzie właśnie ta książka pełna dobrych porad, analitycznych przemyśleń i życiowych przykładów. Książka, do której można wracać w chwili zwątpienia i słabości, szukać w niej pomocy oraz sposobu na ulepszenie siebie samego i waszego małżeństwa.
(…) Miłość nie jest statyczna, nie może być. Musi mieć w sobie ogień! Cała rzecz w tym, by was ten ogień ogrzał i oświetlił, a nie spalił. (…)
Iwona Daniel